Zapiski proboszcza

Czekając na złodzieja

Z Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».

Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?»

Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi.

Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą».

Ojciec Adam Szustak OP kilka lat temu wydał cały cykl rekolekcji, które zatytułował Nocny złodziej. Nie słuchałem/czytałem ich, ale sam tytuł zwrócił moją uwagę na fragment z Ewangelii św. Łukasza, który słyszeliśmy w minionym tygodniu. Jezus bowiem sam siebie nazywa złodziejem i co więcej sugeruje, że powinniśmy na tego złodzieja czekać, być gotowymi na jego przyjście. Osobiście nie znam nikogo, kto czekałby na złodzieja. Raczej obawiamy się jego niespodziewanego przyjścia, zabezpieczamy się różnymi systemami ochronnymi i alarmowymi, aby ostrzegły/ustrzegły nas przed tak niespodziewaną wizytą. A jednak zdaje się, że Jezus, porównując się do złodzieja, odkrywa niezbyt chlubną stronę naszej wiary. 

Jeśli bowiem się zastanowić trochę głębiej nad tą sprawą, to odkryjemy, że bardzo często Jezusa traktujemy jak złodzieja, kogoś, kto chce nam coś wartościowego odebrać. Czyż nie w ten sposób myślimy o Bogu, kiedy wzywa nas do nawrócenia, do odrzucenia grzechu, zmiany swojego życia? Przecież myślimy o tych sytuacjach najczęściej właśnie w ten sposób, że widzimy Boga jako tego, który zabiera nam, zabrania nam tego, co jest dla nas przyjemne, na co mamy ochotę. Buntujemy się, bo nazywa grzechem i złem to, co tak troskliwie czasem pielęgnujemy, co pochłania znaczną część mojego życiowego zaangażowania. Wijemy się jak piskorze, tworząc skomplikowane konstrukcje myślowe, byle tylko obronić swój punkt widzenia, swoje postawy (nawet gdy doskonale wiemy, że są one po prostu grzeszne). 

Z innej strony boimy się pójść za tym, co proponuje Jezus, bo uważamy, że każe on nam odciąć się od wszelkich przyjemności i każe żyć jak karykaturalni pustelnicy i asceci, jakich wykrzywione obrazy serwuje nam kultura masowa. Bronimy się za wszelką cenę, żeby Bóg nie ukradł nam naszego cennego czasu. Bo przecież zawsze jest coś ważniejszego niż poświęcenie chwili na modlitwę czy jakieś zaangażowanie we wspólnotę parafialną. I piszę to w kontekście kilku rozmów z rodzicami dzieci, które mogłyby poświęcić swój czas na służbę czy to w grupie marianek, czy ministrantów, ale… nie mogą, bo to zabrałoby (ukradłoby) im czas na mnóstwo innych zajęć dodatkowych (?). Nie inaczej jest z naszą parafialną odpowiedzią na propozycje dla dorosłych, dla rodziców, dla małżonków.

Czy jednym z powodów nie jest to, że myślimy o tym, że te spotkania mogą nam coś ukraść, coś zabrać, że na tym spotkaniu coś stracę? Może warto popatrzeć na to także z takim pytaniem w głowie? 
W czasie Mszy św. inaugurującej swój pontyfikat papież Benedykt XVI powiedział bardzo ważne i zawsze aktualne zdanie: nie obawiajcie się Chrystusa! On niczego nie zabiera, a daje wszystko. Kto oddaje się Jemu, otrzymuje stokroć więcej.

Wiem, że to już kilka razy mówiłem, ale takie właśnie jest moje doświadczenie, którym chcę się z Wami podzielić i które motywuje mnie do proponowania Wam tych wszystkich spotkań. Ten ból tracenia czegoś (czasu, pieniędzy, przyjemności…) ze względu na Pana Jezusa zawsze, ale to zawsze robi miejsce w sercu, które On zapełnia czymś stokroć piękniejszym. I jestem także świadomy tego, że można o tym doświadczeniu mnóstwo mówić i pisać, ale ono jest w jakiś sposób nieprzekazywalne. Najlepiej byłoby, gdybyśmy spróbowali je każdy osobiście, ale i razem we wspólnocie przeżyć.

Serdecznie Was wszystkich
pozdrawiam

ks. Marcin

Kontakt

Parafia Rzymskokatolicka pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Opolu ? Gosławicach
ul. Wiejska 101
45-240 Opole
tel. 77 402 79 35
e-mail:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account